Główna Lifestyle Travel

Jak nie zbankrutować w USA, czyli ile to wszystko kosztowało?

Cześć!

Zanim ktoś zarzuci nam, że tak naprawdę nie zobaczyliśmy najlepszych rzeczy, że czemu nie byliście tam i tam, czemu nie pojechaliście w to miejsce, nie zrobiliście tego i tego, musimy powiedzieć, że chcieliśmy odciąć się od tej całej presji związanej z podróżowaniem. Bo czy nie macie poczucia, że w dobie mediów społecznościowych łatwo jest radzić, podpowiadać i wręcz narzucać swoje idee jako idee, które inni powinni wyznawać?

Oczywiście fajnie jest, gdy ktoś dzieli się swoją subiektywną opinią o danym miejscu. Takie rady zawsze są pomocne i pozwalają nieco ułatwić zaplanowanie wyjazdu. Ale już wywieranie takiej presji, że „musisz to zobaczyć”, „musisz to zrobić”, „musisz tego spróbować”, itd. jest dalekie naszej filozofii podróżowania. Oczywiście bardzo łatwo jest wpaść w taką pułapkę i robić dokładnie to samo, jednak my chcielibyśmy tego uniknąć. Bo my staramy się pokazać podróż z naszej perspektywy, pokazać nasze odczucia, które być może będą pomocne i zainspirują innych do obrania danego kierunku czy atrakcji. Chcemy polecać miejsca, które zobaczyliśmy czy odkryliśmy, ale nie chcemy nikomu nic narzucać.

Mamy nadzieję, że rozumiecie o co nam chodzi i jeżeli zgadzacie się z nami, bądź wręcz przeciwnie, dajcie nam znać.

Czy mogliśmy więcej zobaczyć? Z pewnością.

Czy mogliśmy zrobić więcej kilometrów? Z pewnością.

Czy mogliśmy spróbować więcej amerykańskich produktów? Z pewnością.

Czy mogliśmy lepiej zaplanować całą podróż? Z pewnością.

Czy mogliśmy wydać mniej/więcej pieniędzy? Z pewnością

Z pewnością też, nie żałujemy niczego co zrobiliśmy, ani niczego czego nie udało nam się zrobić. Cieszymy się, że sami wszystko zaplanowaliśmy i cieszyliśmy się naszą podróżą po USA. Robiliśmy to po swojemu. Chcieliśmy się zatrzymać po środku niczego i podziwiać niekończącą się drogę ciągnącą się po horyzont, to po prostu to zrobiliśmy.

Jak to bywa z podróżami, nadchodzi też czas, żeby to wszystko na spokojnie przeanalizować i podsumować czy udało się zmieścić w zakładanym budżecie czy też pojawiły się jakieś rozbieżności i trzeba zacisnąć pasa na podróże w najbliższym czasie;)

Termin naszego tripa to 14.10 – 1.11.2019, więc pewnie uniknęliśmy największego obłożenia pod względem turystów. Nad lotem do USA długo się zastanawialiśmy, ale w końcu postawiliśmy na bezpośrednie połączenie Warszawa – Los Angeles liniami LOT. I była to bardzo dobra decyzja, bo oszczędza to naprawdę dużo czasu (ok. 12 godzin do ponad 24 z przesiadkami robi robotę;)). Dodatkowo udało nam się upolować jedną ze środowych promocji przewoźnika, więc w ogóle był to strzał w dziesiątkę.

Trasę autem przebyliśmy następującą: Los Angeles → Santa Barbara → Santa Maria → Ridgecrest → Death Valley → Las Vegas → Zion National Park → Horseshoe Bend → Grand Canyon → Seligman → Droga 66 → Kingman → Joshua Tree → Palm Springs → San Diego → Los Angeles. Niezawodna okazała się strona Rentalcars.com, przez którą już kolejny raz rezerwowaliśmy auto. Jako ciekawostkę dodamy tylko, że bardzo zaskoczyły nas różnice w cenie paliwa. I tak np. za 1 galon w Kalifornii płaciliśmy prawie dwa razy tyle co np. w Arizonie.

Gdzie spaliśmy? Głównie w typowych amerykańskich motelach rezerwowanych przez Booking.com, ale zdarzyło się też nam wynająć pokój lub przyczepę przez AirBnb (w poprzednim poście możecie zobaczyć o jaką przyczepę chodzi;)). Jak będziecie chcieli dowiedzieć się o tych miejscach więcej dajcie znać. Jeżeli chodzi natomiast o wyżywienie to głównie sami kupowaliśmy wszystko w sklepach (Walmart, Raplph’s). Śniadania często były w cenie pokoju, a z reguły raz dziennie jedliśmy w jakiejś lokalnej knajpie lub sieciówce.

I tak oto prezentuje się nasz koszt prawie trzy tygodniowego pobytu w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Wszystkie ceny w tabeli podane w złotówkach (po kursie dolara 3,85, czyli takim jaki był podczas wyjazdu).

pods

A tak na dokładkę wrzucamy jeszcze ceny kilku podstawowych produktów oraz porcję zdjęć, gdyby ktoś chciał wyhaczyć coś dla siebie:) A jak macie ochotę to zapraszamy na nasz Instagram (link TUTAJ).

Woda (1 galon): 0,89$ – 1,50$

Chleb tostowy: 0,88$ – 2$

Pieczywo (coś jak świeże z piekarni): 1,99$ – 3,99$

Napoje:

     – Coca Cola: duża butelka 1,25$ – 1,99$, małe butelki (6 sztuk) 4,99$

     – Coca Cola w McDonalds: 1$

     – Pepsi/Mountain Dew: duża butelka 1,25$ – 1,99$

     – Energy Drinks: 1$ – 2 $

Masło orzechowe (wszystko zależy od opakowania): małe 1,50$ – 2,50$

Słodycze:

     – M&M’: mała paczka 1$, średnia 2$ – 3$, duża 4$ – 5$

     – Reese’s: małe paczki Cups 1$ – 2$, duże paczki do 10$

     – Lody Ben&Jerry’s: 3,99$ – 4,99$

Chipsy Lay’s: 3$ – 4$

Cheetosy: 3$

Płatki Śniadaniowe: rożne (Cherrios, Fruit Loops, Oreo, Reese’s itd.) 2$ – 5$

Donuty: w sklepie spożywczym od 0,59$, w cukierni 1,25$ – 3$

Mrożonki:

     – Gofry Eggo’s (tak, te co jadła Eleven w „Stranger Things”;)): 2,38$ – 5$

     – Pizza: 4$ – 5$

Gotowe dania:

     – Buritto: 1$ – 3$

     – Dania do podgrzania: 2,50$ – 5$

     – Kanapki: 3$ – 6$

Posiłki z fast foodów:

     – Burgery In’n’Out: cheesburger 3$, zestaw 6,40$ – 8,05$

     – Panda Express: 7$ – 12$

Dodamy, że warto od razu po wejściu do sklepu (Ralph’s, Vons, itp.) poprosić jednego z pracowników o kartę stałego klienta, bo dzięki niej można trafić na promocje lub specjalne ceny produktów, które obowiązywać będą tylko z tą kartą. My zaoszczędziliśmy tak co najmniej 20-30$ (chyba głównie na lodach:P).

Kolejną fajną opcją jest wyszukanie w sklepie stoiska z przecenionymi towarami, bo okazać się może, że dorwiecie coś naprawdę fajnego za niewielką część ceny wyjściowej.

IMG_3548

 

 

 
 
 
   
 

 

 
Share

4 Comments

    1. To fakt, już trochę od wyjazdu minęło;) Ale już Ralph’s miał i kartę i aplikację, a ten sklep jakoś najbardziej przypadł nam do gustu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *