Główna

Weekendowy wypad do Edynburga czyli co warto zobaczyć.


Hejka!

Jeżeli śledzicie nas na Instagramie to zauważyliście, że byliśmy ostatnio na city breaku w Edynburgu. Był to nasz pierwszy raz w Szkocji, dlatego chcielibyśmy podzielić się w Wami pewnymi doświadczeniami.

Zacznijmy od tego jak zorganizować taki wyjazd.

Transport:

Wiadomo najlepiej samolot. My wybraliśmy opcję Wizzaira w promocji. Lot w obie strony wyniósł nas 98zł na osobę (bez bagażu). Tak dobre ceny przeważnie pokazują się 3-4 miesiące przed wylotem. I to nasz taki mały tip jak tanio kupić bilet. Dobrze jest też obserwować ich stronę, bo pojawiają się promocję -20% (na rezerwację danego dnia) oraz posiadać kartę przewoźnika (Wizz Discount Club), wtedy za każdym razem cenę mamy obniżoną o pewną kwotę oraz jako pierwsi dowiadujemy się o obniżkach.

Lot trwa niecałe 3h, więc nie najgorzej. Lądujemy na lotnisku, które jest oddalone o ok. 20 min. autobusem Airlink 100 do centrum miasta. Dobrą opcją jest wykupienie od razu biletu w obie strony, bo wtedy płacimy 7,50£ (na osobę). Kupując osobno wyszło by 9£. Jeździ również tramwaj, który kosztuje 9£ (na osobę) w dwie strony, także każdy wybiera co bardziej woli. I nie ma co się denerwować jeżeli bus ucieknie sprzed nosa, bo kursy odbywają się co 8-10 minut.

Nocleg:

Jeżeli chodzi o Wielką Brytanię my najczęściej wybieramy hostele w pokojach wieloosobowych, bo jest to o wiele tańsza opcja niż hotele lub prywatne pokoje. Nasz hostel był położony niecałe 10min spacerem od centrum, a do tego był na trasie autobusu. Jeszcze nigdy nam się nie trafiło, że po wyjściu z autobusu stanęliśmy dosłownie przed naszym miejscem noclegowym 🙂

Tym razem mieliśmy mega farta ponieważ mimo wieloosobowego pokoju byliśmy w nim zupełnie sami 🙂 Pokoje, łazienki były czyste, a to jest najważniejsze. Link do hostelu TUTAJ.

Ceny:

Jak to wiadome Wielka Brytania do najbardziej ekonomicznych nie należy, bo funt do złotówki nie jest tani, ale można znaleźć kilka dobrych sposobów, aby nie zbankrutować na wyjeździe. W sklepach typu Tesco czy Sainsbury’s dobrą opcją jest tzw. Meal Deal, czyli za 3£ bierze się kanapkę/sałatkę/makaron + napój + słodka/słona przekąska (kupując osobno wyszło by jakieś 2-3£ więcej). Do tego sklepy wieczorem przeceniają swoje produktu nawet o 70%. I tak, rzeczy którym kończy się ważność można kupić np. za 0,30£ (cały chleb czy bagietkę). Są też fast foody, które wiadomo, że są tańsze niż puby czy restauracje, ale czasami puby te oferują mniejsze porcje tańsze o połowę lub specjalne ceny w dane dni, dlatego sprawdzajcie szukajcie. Menu zawsze wisi przed lokalem.

Zwiedzanie:

Wylądowaliśmy późnym popołudniem stąd nasze zwiedzanie zakończyło się krótkim spacerem po centrum oraz zrobieniem małego zaopatrzenia w sklepie na dzień następny. Ranek okazał się być dla nas łaskawy, bo świeciło słońce, a jak wiecie pogoda na wyspach jest dosyć kapryśna i deszcz często pada cały dzień. Na pierwszy punkt wybraliśmy Dean Village, czyli zieloną dzielnicę Edynburga, którą przecina rzeka Water of Leith. Miejsce okazało się dość klimatyczne, bo oprócz starych budynków, w których mieszkali ludzie były miejscówki na romantyczne spotkania. A co nas najbardziej zaskoczyło to ogromny wiadukt nad rzeką. Przechadzając się po zielonej, niczym starodawnej krainie, dotarliśmy do części bardziej hipsterskiej. Takie było nasze odczucie. Pełno małych knajpek, kawiarenek i mieszkańców, którzy właśnie wyszli celebrować sobotni poranek. Te miejsca powinny się znaleźć na waszej liście do zobaczenia w tym mieście.

Później postanowiliśmy zobaczyć panoramę miasta, a najlepiej widać ją z Calton Hill. Oprócz spojrzenia z góry na Edynburg i pobliskie wybrzeże, można odwiedzić kilka zabytków i stare obserwatorium. Wejście pod górę wydawało nam się mega wysokie i odległe, a okazało się, że choć strome, to bardzo szybko znaleźliśmy się na miejscu. Z tego punktu jest widok na Pałac Holyrood, który jest miejscem gdzie zatrzymuje się rodzina królowej Elżbiety II podczas wizyt w mieście, bynajmniej kiedyś tak właśnie było. Do pałacu prowadzi ulica, którą nazywa się The Royal Mile, a biegnie ona prawie przez całe miasto. Możemy zaobserwować tam zabezpieczenia, tak aby przejazd Królowej odbywał się bez przeszkód. Samo wzgórze jest bardzo przyjazne i zdecydowanie może znaleźć się na liście must visit w Edynburgu. Druga część dnia to przechadzki po nowszej części miasta, wizyta w Primarku oraz mecz ligi angielskiej w jednym z pubów.

Niedzielę postanowiliśmy poświęcić starej części miasta i jej historii. W Old Town odkryliśmy m.in. pomnik psa o imieniu Bobby, który po śmierci swojego właściciela przesiadywał przy jego grobie, praktycznie do końca swoich dni. To pokazuje jak czworonogi są przywiązane do swoich właścicieli i jak wielka jest ich przyjaźń. Co ciekawe jest to kolejna historia psa, który wyczekiwał na swojego pana. Podobny pomnik jest w Tokio.

Tajemnicze uliczki zaprowadziły nas do kolejnej ciekawostki. A mianowicie to w tym miejscu powstał Harry Potter. J.K. Rowling napisała pierwsze części serii w dwóch kawiarniach. Aby bardziej zgłębić te historie postanowiliśmy wybrać się na przechadzkę z przewodnikiem. W internecie znaleźliśmy, że są organizowane darmowe spacery. Była to dla nas idealna opcja. Młoda amerykanka (widać, że zafascynowana światem magicznym) opowiedziała nam wiele anegdot i pokazała miejsca, w których nie tylko zostały spisane historie Harrego, ale też jak powstały i narodziły się pewne postacie, budynki a nawet ich imiona. Można powiedzieć, że byliśmy na grobie Voldemorta, pod Hogwartem czy na ulicy Pokątnej. Ten troszkę ponad godzinny spacer okazał się mega ciekawy. Dlatego jeżeli jesteście fanami Harrego Pottera i świata magii to koniecznie odwiedźcie Edynburg i wybierzcie się na ten spacer śladami młodego czarodzieja. Link do stronki z informacjami o darmowym spacerze TUTAJ.

Warto też wspomnieć, że w Wielkiej Brytanii wszystkie Muzea Narodowe są darmowe i jeżeli lubicie taki rodzaj zwiedzania to w Edynburgu znajduje się ich kilka. Z pewnością warto odwiedzić National Museum of Scotland.

Co tu więcej mówić, Edynburg okazał się tak magicznym i innym miejscem niż np. Londyn, że na pewno będziemy wszystkim go polecać. Te budynki i uliczki są tak klimatyczne, że aż jest to niemożliwe że w obecnych nowoczesnych czasach jeszcze nikt ich nie zburzył i nie zamienił na nowoczesne budowle. Dlatego sami zobaczcie nasze zdjęcia i oceńcie co o tym wszystkim sądzicie. A może byliście już w tym mieście lub innej części Szkocji i macie coś do polecenia? Chętnie posłuchamy, dlatego dajcie znać w komentarzach. Pozdro!

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *