Główna Travel

Trochę o Thassos

Cześć!

Może zastanawialiście się czy w końcu wrzucimy post o Thassos, no dobra, może nie zaprzątało to wam głowy, ale nam zdecydowanie tak. Nie wiedzieć czemu nie mogliśmy się do tego zebrać, bo i czasu jakoś ciągle mało i dużo spraw na głowie. Ale nareszcie nadszedł ten dzień i tak oto dzisiaj pokażemy wam co nieco z naszego pierwszego w tym roku, dłuższego wyjazdu.

Zacznijmy od samego wyboru miejsca naszych wakacji. Wiedzieliśmy jedynie, że szukamy fajnego miejsca w Grecji, jako że w zeszłym roku bardzo miło czas spędziliśmy na Zakynthos. Miała być Kreta lub Korfu, jednak dosłownie trzy dni przed wyjazdem trafiliśmy na ofertę nie do odrzucenia. I tak oto padło na Thassos, dziewiątą co do wielkości grecką wyspę. Położona jest ona bardzo blisko stałego lądu (8 km) na północy Morza Egejskiego. Nie będziemy za dużo się w tym temacie rozpisywać, bo Wikipedia zrobiła to już za nas 😉

Podróż samolotem, promem i później autokarem. Do szczęścia zabrakło nam jedynie helikoptera 🙂

Aby dostać się na wyspę musimy przylecieć na lotnisko w pobliżu Kawali, następnie wsiąść na prom, który po 40 minutach bezpiecznie wysadzi nas na Thassos. Objechanie wyspy to ok. 100km główną drogą, która biegnie dookoła niej, więc spokojnie można to zrobić w jeden dzień. Z takich ciekawszych rzeczy, których się dowiedzieliśmy można zaliczyć z pewnością to, iż z wyspy eksportuje się dużo słynnego białego marmuru. Podobno pałac Hagia Sophia w Stambule i część Białego Domu w Waszyngtonie są z niego zbudowane. Do takich ciekawostek zaliczyć można też to, że życie na wyspie toczy się praktycznie na jej obrzeżach i tylko nieliczni zamieszkują jej środek (są to przeważnie hodowcy zwierząt).

Widok z pokoju wieczorową porą

Od razu trzeba zaznaczyć, że Thassos różni się od Zakynthos i to bardzo. Przede wszystkim jest bardziej zielona, ale co najważniejsze, jest na niej zdecydowanie spokojniej. Jeżeli szukacie więc miejsca, jeszcze nie w stu procentach odkrytego przez turystów, to trafiliście idealnie. Oczywiście to nie tak, że nie spotkacie tu żywej duszy, jednak o wiele łatwiej znaleźć miejsce trochę na uboczu i aby w ogóle do niego dotrzeć trzeba trochę się natrudzić. Za kilka lat pewnie i Thassos będzie przyciągać zdecydowanie więcej ludzi, bo hoteli w budowie widzieliśmy naprawdę sporo.

Jesteśmy na miejscu!
A w wolnych chwilach tutaj można było się zrelaksować

Jeżeli chodzi o nasze ogólne wrażenia to byliśmy mile zaskoczeni, właśnie tym spokojem, który zastaliśmy. Może to dlatego, że nasz hotel znajdował się na małym uboczu. Do najbliższego sklepu mieliśmy 2 km, a do większej miejscowości, z typową turystyczną promenadą (Potos), ok 7 km. Sami widzicie więc, że warunki do zresetowania się były idealne. Co do samego hotelu też nie mamy zastrzeżeń. Był on identyczny z tym co widzieliśmy na zdjęciach przed przyjazdem. Kompleks dwóch hoteli (trzy i czterogwiazdkowy) umożliwiał korzystanie z dwóch basenów, restauracji z tarasem czy małej siłowni.

Mała siłownia do potrzymania formy
Hotelowa restauracja
Zawsze świeży wybór warzywek, fety i oliwek

Co do restauracji i jedzenia to zdecydowanie nie można było narzekać. Codziennie było co innego do wyboru, a jak już powtarzał się np. dany rodzaj mięsa, to był przygotowany w zupełnie inny sposób. Nie brakowało też wszechobecnej fety, oliwek i innych greckich przysmaków. No i coś co urzekło nas od samego początku czyli taras, na którym można było spokojnie konsumować posiłki.

Posiłek na tarasie? Czemu nie!

Za takie widoki jesteśmy w stanie zapłacić wiele. Czasem po prostu tak jest, że marzy się nam posiłek, którym możemy się delektować, w takim właśnie miejscu. Chyba każdy tak ma. Chociaż jak się nad tym zastanowić to jaki sens ma spożywanie posiłku kiedy ciągle wieje wiatr , a szum fal uniemożliwia rozmowę? A no właśnie taki, że na co dzień nie mamy do takich atrakcji dostępu i każdy taki moment staramy się wykorzystać do cna. Niby prosta czynność, a spędzanie czasu na tym tarasie przynosiło nam totalne odprężenie.

Pokój skromny, ale ze wszystkim co do szczęścia potrzebne
Najważniejsze, że było naprawdę czysto

Pokój jak to pokój. Bardzo typowy dla greckich hoteli. Codzienne sprzątanie, klimatyzacja, duży balkon. Nic więcej nam nie było potrzeba. No może dodamy jeszcze telewizor, który akurat podczas tego wyjazdu, przydał się do podglądania odbywających się tym czasie Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Chcielibyśmy pokazać więcej w jednym wpisie, ale zajęłoby to zdecydowanie za dużo miejsca, dlatego w najbliższym czasie możecie spodziewać się kolejnego wpisu o naszym wyjeździe. Tym razem trochę więcej będzie o plażowaniu i naszej wycieczce po wyspie.

Do następnego, pozdro!

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *