Główna Travel

Co poza Los Angeles zobaczyliśmy – USA Trip

Hej!

Dzisiaj nasze małe podsumowanie tego co zobaczyliśmy podczas tripu po USA i Stanów, które udało nam się odwiedzić. Wiele z miejsc to były istne sceny z filmów. Małe miasta, szerokie ulice, puste drogi, które ciągną się w nieskończoność i krajobrazy zapierające dech dookoła, sympatyczni mieszkańcy, przydrożne motele i wszystko to, co Wam się kojarzy z tym krajem. Najlepiej pokazać to poprzez zdjęcia, które zrobiliśmy, dlatego w niektórych punktach nie rozpisywaliśmy się za dużo.

Wszystkie zdjęcia znajdziecie też w galerii na samym dole;) Pamiętajcie, że znajdziecie nas też na Instagramie @street_style_couple a jeżeli od zdjęć wolicie video to wbijajcie na nasz kanał na YouTube.

1. Malibu

Każdy pewnie słyszał o tym miejscu czy to w filmach czy internecie. Można powiedzieć, że są to bogate przedmieścia Los Angeles (tak właściwie jest to oddzielne miasto), gdzie sławni i bogaci ludzie kupują domy nad samym brzegiem oceanu. Nie ma co ukrywać, że z takim widokiem każdego poranka można by było trochę pomieszkać;) Jednakże ceny tych domów są z wieloooma zerami, a dodatkowo na parkingach restauracji można zobaczyć chyba wszystkie najdroższe samochody świata.

IMG-2771 IMG-2776 IMG-2810 IMG-0230

IMG_2764

2. Santa Barbara

To miasteczko bardzo nam się spodobało ze względu na architekturę, która mocno nawiązuje do starych czasów. Widać też wpływ kultury latynoamerykańskiej. Drugi powód, który sprawił, że polubiliśmy to miejsce to miejska plaża i pora, o której na nią dotarliśmy. Zbliżał się zachód słońca a my rozsiedliśmy się na pareo z naszym „lunchem” i podziwialiśmy to jedno z piękniejszych zjawisk, które było nam dane podczas wyjazdu zobaczyć. To była ta magiczna chwila, o której każdy z nas marzy: plaża, zachód słońca, szum oceanu, obok kamperek z amerykańską flagą. Normalnie magia. Ten moment jest jednym z najczęściej przez nas wspominanych. To było to coś czego nie odczuliśmy nawet na plaży w Los Angeles, mimo tego, że i tam klimat też jest niezły.

IMG-2879 IMG-2909 IMG-2886IMG-0231

IMG_2940 IMG_2950 IMG_2958 2

3. Ridgecrest.

To taka mała mieścinka na trasie do Death Valley. Stwierdziliśmy, że będzie idealnym miejscem na jedną noc, tak żeby odpocząć po całodziennej trasie. Oczywiście jak to w Stanach często bywa w tym niewielkim mieście znajdowały się  chyba wszystkie dostępne na rynku fast foody (od McDonalds po ichniejsze wynalazki). My postanowiliśmy skorzystać z uroków jednej z sieciówek o nazwie „Denny’s”. Wielki cheesburger i sałatka Cezar. Może nic wybitnego, ale bardzo klimatyczne miejsce, kiedy jest się głodnym i nie chce się zastanawiać gdzie coś zjeść. Z kolei śniadanie następnego dnia to już było iście amerykańskie. Pancakes z masłem i słodkim syropem a do tego jajecznica, bekon i kiełbaski. No i sam lokal. Naprawdę poczuliśmy się jak w filmie (w ogóle bardzo często mieliśmy takie wrażenie:P). To było typowe miasteczko amerykańskie. Szerokie ulice, brak natłoku ludzi, wszyscy poruszają się samochodami, a większości mieszkańców siebie zna, no normalnie wypisz wymaluj sytuacja jak z planu filmowego.

IMG-0235

IMG_3049 IMG_3057

IMG-0236

IMG-0234

4.Death Valley

Przed samą Doliną Śmierci zajechaliśmy jeszcze do jednego z wielu Ghost Town. Są to opuszczone miasta, które często powstawały w wyniku gorączki złota, a gdy złoto i euforia się kończyła, miasta wyludniały się, zostawało tylko kilka budynków i teraz służą jako atrakcje turystyczne.

IMG_3090 IMG_3111 IMG_3114

IMG_6422

Na trasie przez Dolinę Śmierci wyznaczyliśmy sobie kilka punktów, które chcieliśmy zobaczyć. Pierwsze z nich to Mesquite Sand Dunes, czyli ponad 30 metrowe ruchome wydmy. Bez trudu można do nich trafić, a nawet zaparkować samochód na dostępnym parkingu.

IMG_3141 IMG_3149

Kolejnym miejscem była chyba najbardziej znana lokalizacja, czyli Dolina Badwater. Jest to zarówno najniżej położone miejsce w Ameryce Północnej oraz uznawana za najgorętsze na Świecie. A jest to nic innego, jak pozostałość po słonym jeziorze. Krótki spacer dawał się we znaki, nawet pomimo tego, że nie byliśmy w najcieplejszym okresie roku. Z dojazdem też nie ma problemu, bo droga i znaki prowadzące w to miejsce są idealnie rozmieszczone. Po raz kolejny znajduje się tam parking, gdzie turyści zostawiają swoje samochody.

IMG_6467

IMG_3169 IMG_3188 IMG_3190

Ostatnim punktem na naszej liście był Zabriskie Point. Ten widok na wszystkie wydmy i formacje skalne na długo zapadł nam w pamięci i pomimo, że jest to jedno z najpopularniejszych miejsce to chyba właśnie to najbardziej zapamiętamy z przejazdu przez Death Valley. I kolejny raz powtórzymy, że droga, która prowadzi do tej lokalizacji jest oznaczona perfekcyjnie. Nie da się tam nie trafić:)

IMG_6519

IMG_3210 IMG_3214 IMG_3220

5. Las Vegas

Chyba nie musimy nikomu tłumaczyć co to za miasto i co jest jego charakterystyczną cechą. Miasto grzechu, gdzie każdy może uwolnić swoje najbardziej zwariowane pomysły. Kasyno na kasynie. I choć dużo słyszeliśmy o tym miejscu to my mamy bardzo mieszane odczucia co do wizyty w nim. Nowa część to bardzo kiczowate hotele, które są imitacją europejskich budowli itp. Paryż, Nowy Jork, Wenecja i to wszystko w jeden wieczór;) Miasto, aż świeci od wszechobecnych neonów i reklam. Jednak nam bardziej przypadły do gustu okolice Fremont Street, czyli starej części tego miasta. Były tam oldschoolowe kasyna, budynki, stacje benzynowe czy słynne kaplice do ślubów (wiecie, Elvis i te sprawy). Może nasze doświadczenie jest takie, a nie inne, z tego względu, że zajechaliśmy na miejsce zmęczeni po podróży. A może zabrakło nam czasu na wczucie się w klimat tam panujący.

IMG_3233 IMG_3241 IMG_3251 IMG_3255 IMG_3294

IMG_3346IMG-0239 IMG-0238

IMG_9258 IMG_3408 IMG_3418 IMG_3457 IMG_3458

IMG_3505 IMG_3527

6. Utah

To miejsce pojawiło się w naszym planie wyjazdu praktycznie pod sam koniec, ponieważ na początku nasza trasa przebiegała trochę inaczej. Jednak w końcu postawiliśmy właśnie na wizytę w stanie Utah, który zawsze jakoś pozytywnie nam się kojarzył. No i ta tablica na granicy ze stanem Arizona. Taka prosta rzecz, a była jednym z naszych celów:) Jako, że było już dość późno czym prędzej udaliśmy się w trasę do Zion National Park. I w sumie była to bardzo dobra decyzja, bo powoli zachodzące słonce oświetlało ogromne skały w sposób spektakularny. Ten kolor był niesamowity. Ciekawie wyglądał też nasz nocleg w Utah. Jechaliśmy przez długi czas po zmroku, mijało nas bardzo mało pojazdów kiedy nagle nawigacja komunikuje, że zbliżamy się do miejsca docelowego. Wszystko fajnie, ale okazało się, że motel, który wybraliśmy położony był dosłownie pośrodku niczego i urządzony był w iście kowbojskim stylu;) Jednak super opcją było to, że bardzo blisko znajdowała się atrakcja z kolejnego punktu.

IMG_3540 IMG_3617 IMG_3622 IMG_3634 IMG_3640 IMG_3654

IMG_6828

IMG_3668

7. Horseshoe Bend

Jedno z miejsc, które najbardziej nam się podobało. I chociaż to „tylko” widok na rzekę Kolorado to już to, w jaki sposób wije się w kanionie jest niesamowite. Tworzy to swojego rodzaju kształt podkowy, co ciężko nawet złapać na jednym ujęciu aparatu. Aby dostać się do tego miejsca trzeba oddzielnie zapłacić 10$ za pojazd (karta Annual Pass przeznaczona do Parków Narodowych nie obejmuje tej atrakcji). Z parkingu, aby dotrzeć do celu konieczny jest kilkunastominutowy spacer po piaszczysto-kamienistej scieżce. Warto, oj warto.

IMG_6946

IMG_3679IMG-0241

8. Grand Canyon

W sumie to nie wiemy czy konieczne jest przedstawianie tego miejsca. Jedno jest pewne, szczęka opada. Wcześniej słyszeliśmy, że żadne zdjęcia czy filmy nie oddadzą wielkości tego kanionu, jednak nie traktowaliśmy tego do końca serio, bo na pewno było to trochę wyolbrzymiane. Jednak kiedy sami tam dotarliśmy podpisujemy się pod takim określeniem rękoma i nogami. To jest coś czego nie da się opisać słowami czy tysiącem zdjęć. Widoki są spektakularne.

IMG_3693 IMG_3695 IMG_3727 IMG_3795

9. Droga 66

W naszym planie wyjazdu przejazd przez chociażby kawałek tej najsłynniejszej drogi USA był od samego początku. Być może postawiliśmy na najprostsze rozwiązanie, bo odcinek między Seligman a Kingman (gdzie mieliśmy kolejny nocleg), ale nie żałujemy takiego wyboru. Odcinek ten jest idealnie położony na trasie z Grand Canyon do zarówno Los Angeles, jak i Joshua Tree czy San Diego. A to tam właśnie zmierzaliśmy w kolejnych etapach podróży. Na pewno fajnie byłoby przejechać całą Route 66 lub wszystkie jej najciekawsze odcinki, więc jak tylko będziemy mieli kiedyś okazję to na 100% to zrobimy. Śmieszna była też sytuacja ze znalezieniem słynnego znaku namalowanego na drodze. Jakoś nie mogliśmy go odnaleźć, więc już zrezygnowani kierowaliśmy się w stronę następnego przystanku i praktycznie na wyjeździe z 66’tki udało się nam go dorwać. Oczywiście obowiązkowy postój i zdjęcia na pamiątkę odhaczone.

IMG_3822 IMG_3837 IMG_3838 IMG_3845 IMG_3855 IMG_3885

IMG-0245 IMG_3926 IMG_3931

10. Joshua Tree National Park

To kolejny z Parków Narodowych, który odwiedziliśmy. Ma bardzo specyficzną roślinność. Drzewo Jozuego, bo o nim mowa, nadaje temu miejscu bardzo charakterystyczny wygląd. Oprócz wspomnianych drzew elementem, który bardzo się nam podobał, były formacje skalne, niczym głazy porozrzucane na pustyni. Taką ciekawostką jest, że różne z miejscówek Parku wykorzystywane są do kręcenia teledysków czy filmów. Ostatnio w ogóle łapiemy się na tym, że oglądając jakiś serial czy teledysk rozpoznajemy jakieś miejsca (może nie konkretnie te, w których byliśmy, ale z pewnością położone w niedalekiej odległości:)) W samym parku można zatrzymać się na nocny kemping lub tak jak my postawić na okoliczne pustynne miasteczko, gdzie wynająć można kamper do przenocowania. Chcielibyście zobaczyć nasze miny kiedy podjechaliśmy pod ten nasz. W sumie to właśnie ten nocleg (oprócz samego Parku) był celem naszego przyjazdu w te okolice. Piaszczyste drogi, pustynia dookoła a tam stoi nasza przyczepa. Z kuchnią i łazienką na zewnątrz. Musicie uwierzyć nam na słowo, że po zmroku robiło się trochę creepy, ale na 100% byśmy to powtórzyli.

IMG_3949 IMG_3977 IMG_3994 IMG_4000 IMG_4015 IMG_4022

IMG-0246 IMG_4029

DJI_0350

11. Palm Springs

To mała miejscowość w dość bliskiej odległości od Los Angeles. Nic więc dziwnego, że stanowi cel wypoczynku mieszkańców tego miasta (Oczywiście tych bogatszych, którzy w okresie zimowym właśnie w Palm Springs spędzają ten czas). Jest to też lokalizacja znana z powodu festiwalu Coachella, odbywającego się na obrzeżach Palm Springs, a na który zjeżdżają się ludzie z całego Świata, a występują tam jedni najlepszych i najbardziej popularnych muzyków. To takie trochę nasze Mikołajki albo Kołobrzeg (zachowajcie jednak skale:P). Spa, dobre hotele, fajna i zadbana okolica oraz fancy butiki i knajpki.

IMG_7541

IMG-0247

12. San Diego

To położone najbardziej na południu Kalifornii (a drugie co do wielkości w tym stanie) miasto również pojawiło się jako jedno z ostatnich w naszym planie. I kolejny raz nie ma czego żałować, bo od razu po jego opuszczeniu żałowaliśmy, że nie mieliśmy kolejnego dnia na czerpanie z jego uroków. Bardzo podobało się nam zarówno historyczne Old Town (podobno wykorzystywane do kręcenia westernów) jak i Downtown z klimatycznymi kamienicami i częścią Gaslamp Quater. Będąc w San Diego słyszeliśmy, że warto udać się na wyspę Coronado. Tak też zrobiliśmy i po raz kolejny okazało się to dobrą decyzją. Poczuliśmy się jak w jakimś kurorcie na Lazurowym Wybrzeżu. I to właśnie tutaj skosztowaliśmy mega pysznego shake’a czekoladowego;). Choć na początku myśleliśmy, że jest to dzielnica San Diego, Coronado okazało się oddzielnym miastem, takim w stylu amerykańskiego marzenia.

IMG-0251

IMG_7571

IMG_4102

IMG_7599

IMG-0253

IMG_7683 IMG_4183 IMG_4201IMG-0254

IMG_0435

IMG_0462 IMG_4205 IMG_4216 IMG_4217 IMG_4225

Warto też wspomnieć o części położonej nad oceanem, czyli Ocean Beach. Po raz kolejny trafiliśmy na zjawiskowy zachód słońca. W samej okolicy wzdłuż plaży i okolicznych uliczkach przechadzało się mnóstwo osób, tak że ciężko było znaleźć jakiś wolny stolik w knajpach. Z drugiej strony nie czuło się tam osaczenia jak np. na Hollywood Boulevard w Los Angeles.

IMG_4240 IMG_4244

IMG_7772

To właśnie na tych miejscówkach opierała się nasza podróż (nie licząc Los Angeles, które opisaliśmy w osobnym poście). Wiele osób, które jadą do Stanów podaje swoje listy „must visit” i często jest to bardzo dużo rzeczy, na które jednak potrzeba dużo czasu. Niestety doba trwa tylko 24 godziny i wszystkiego za jednym razem nie da się zobaczyć. To był nasz autorski plan i jesteśmy dumni, że udało się nam go zrealizować. Kalifornia, Nevada, Utah i Arizona. To Stany, w których byliśmy i z pewnością nie są to ostatnie Stany, które będziemy chcieli odwiedzić. W kolejnym poście opiszemy trochę szerzej nasze podejście do podróży. A jeżeli byliście, w którymś z wymienionych przez nas miejsc, dajcie znać i podzielcie się swoimi opiniami o nim. Zawsze bardzo chętnie poznamy wasze doświadczenia.

Pozdro!

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *