Główna

Podróżowanie w czasie pandemii – Rzym


Hello wszystkim!

Pandemia trwa w najlepsze. Na całym świecie z czego zbiera żniwa nie tylko zakażeń, ale cierpi również gospodarka, a w tym turystyka. Chyba większość z nas, „podróżników”, czekało na otwarcie granic i wyruszenie choćby na mały trip czy zaplanowane wcześniej wakacje. I tak wyszło, że wiele osób spędza tegoroczne urlopy w kraju, co jest oczywiście zrozumiałe, inni natomiast pomimo wszystko stawiają standardowo na zagranicę i kierunki, które (już i jeszcze) są otwarte. Podobnie było z nami.

Domyślamy się, że niektórzy powiedzą że to nie jest czas na podróżowanie poza krajem, ale każdy powinien decydować sam za siebie. Najważniejsze podejść do sprawy odpowiedzialnie.

Nasz wybór padł na Rzym, ponieważ ceny biletów lotniczych i noclegu były dość niskie jak na okres wakacyjny, dlatego szkoda było nie skorzystać. Do tego bardzo lubimy stolicę Włoch oraz tamtejszą kuchnię, więc decyzja była szybka. Jednak od decyzji do wyjazdu było jeszcze trochę czasu. I przez ten cały okres obawialiśmy się, że nasz lot zostanie odwołany lub znowu zamkną granicę albo co gorsza wsadzą nas na kwarantannę. Do ostatniej chwili przed odlotem zastanawialiśmy się czy powinniśmy jechać, bo wskaźniki zakażeń w Polsce z każdym dniem rosły, a my nie możemy sobie pozwolić na kwarantannę ze względu na pracę. Codzienna prasówka z ministerstwa zdrowia, spraw zagranicznych i turystyki pozwoliła nam podjąć decyzję i tak znaleźliśmy się w samolocie. Będąc już na miejscu każdego dnia sprawdzaliśmy czy wprowadzają nowe obostrzenia i czy dynamiczna sytuacja nie ulega zmianie. Na szczęście wszystko udało się bez dodatkowych nerwów.

I jak to w okresie pandemii bywa, każdy się pyta jak to teraz wszystko się odbywa.

Zacznijmy od samolotu

Na lotnisko wpuszczani są tylko podróżujący z ważnym biletem na dany dzień. Przed wejściem jest mierzona temperatura oraz każdy musi nosić maskę lub przyłbicę. My lecąc tam nie musieliśmy wypełniać żadnych dokumentów dotyczących naszego zdrowia czy pobytu. Inaczej wyglądała sprawa powrotna. Na lotnisku Fiumicino zostaliśmy poproszeni o wypełnienie takiej deklaracji (gdzie będziemy przebywać w PL po powrocie) inaczej nie zostalibyśmy wpuszczeni na pokład. I tutaj mała rada. Na lotnisku powinien być punkt na którym możemy wypełnić taki dokument. My nie wiedzieliśmy o tym, ale otrzymaliśmy papiery od pana wykonującego boarding, choć nie było łatwo. Wiele pasażerów nie posiadało tego druku, a pan nie chciał jakoś za bardzo ich rozdawać (mega nas to zdziwiło). Także bądźcie przygotowani. Podczas samego lotu każdy jest zobowiązany do noszenia maski (na ustach i nosie!) lub przyłbicy (jeśli ma problem z oddychaniem wtedy powinna być tak druga rzecz). Byliśmy świadkami jak stewardessy egzekwują u pasażera założenie czegokolwiek. Już na pokładzie lotu powrotnego (Wizzair) musieliśmy wypełnić inną deklarację o naszym pobycie. Jeżeli chodzi o sklepy na lotniskach to większości jest zamkniętych (na Okęciu otwartych było ich znacznie więcej niż na Fiumicino), z toalet można korzystać (określona liczba w pomieszczeniu), kraniki z wodą są zamknięte.

Nocleg

Zdecydowaliśmy się na pokój w mieszkaniu (z booking.com), w którym były jeszcze dwa inne. Na miejscu okazało się, że w całym obiekcie byliśmy sami, co zminimalizowało bliski kontakt z innymi osobami. Jeżeli chodzi o odbiór kluczy to akurat właściciel czekał na nas i przekazał nam je. Później się z nim nie widzieliśmy. I tutaj potwierdzenie od niego „o tej porze zawsze mam masę turystów, ceny za nocleg są wyższe, a teraz covid zabiera nam wszystko”. To prawda ceny są niższe, a do tego nie ma problemu, aby z dnia na dzień coś znaleźć (ofert jest sporo). Normalnie w okresie wakacji jest to praktycznie niemożliwe lub zdecydowanie za większe pieniądze.

Restauracje, bary

Jeżeli chodzi o gastronomię to do środka wchodzimy w masce i możemy ją zdjąć tylko jak jemy lub pijemy. Staramy się zachować odstęp 1,5m od innych osób. Zapytacie czy to możliwe, aby takie odległości były między stolikami. Bywało równie. Niektóre restauracje postawiły pleksi pomiędzy, inne zdecydowały się na zmniejszenie liczby stolików, a jeszcze inne miały tyle samo stolików co zawsze, ale ustawiły je tak, aby jakiś (czasem prowizoryczny) odstęp był. Także jak sami widzicie różnie z tym bywa, ale lokalni jak i turyści starają się trzymać dystans. Jeżeli chodzi o lodziarnie, kawiarnie i mniejsze miejsca to tutaj bardzo pilnowali noszenia maseczek. Nigdzie nie mieliśmy mierzonej temperatury, ani nie wypełnialiśmy dokumentów, choć raz w McDonald’s myśleliśmy, że będziemy musieli to uczynić bo przy wejściu ustawiony był stolik z formularzami.

Sklepy spożywcze

Do sklepu wpuszczane są tylko osoby zakrywające nos i usta oraz obowiązkowo zdezynfekują ręce. Przy każdym wejściu są ustawione żele. Tutaj jest dość spory rygor. Widzieliśmy jak ktoś miał źle założoną maskę (odkrywającą nos) i został poproszony o poprawienie lub opuszczenie sklepu (u nas chyba nigdzie nie spotkaliśmy się z taką sytuacją). W każdym takim punkcie jest też oddzielne wejście i wyjście. Niektóre drzwi są zamknięte (np. H&M ma kilka wejść, a dostępne było tylko jedno). To pokazuję jak wszyscy próbują nie „mieszać” zbytnio ludzi. Wszędzie są napisy „entrata” – wejście, „uscita” – wyjście, do tego naklejki na ziemi ze strzałkami naprawdę nie pozwalają na pomyłkę.

Transport

W komunikacji miejskiej obowiązują maski, dystans społeczny, a w busach/metrze są naklejki gdzie można usiąść, a gdzie nie. I radzimy Wam stosować się do tego, bo w np. metrze chodzą kontrolerzy, którzy sprawdzają czy wszyscy przestrzegają zasad oraz siedzą na wyznaczonych miejscach. Kierowcy autobusów mimo odgrodzenia od pasażerów również jeżdżą w maskach, także sobie wyobraźcie tyle godzin w pracy w upale. W pociągach (my skorzystaliśmy jadąc na lotnisko) również są wydzielone miejsca do siedzenia. Także nikt nie usiądzie obok was. Jedynie jedna osoba naprzeciwko (po przekątnej). Nie zdażyło się nam, aby ktoś nie posiadał maski (brawo). Wszyscy tutaj podchodzą do obostrzeń bardzo skrupulatnie.

Zabytki

Wiadomo, że zwiedzanie łączy się z zabytkami, a w Rzymie jest ich trochę (głowa wysiada). Jednakże panująca pandemia wymusza pewne zachowania, a mianowicie: do Panteonu wchodzi określona liczba osób po wcześniejszym zmierzeniu temperatury, podobnie jest w Watykanie. Oprócz maseczki i temperatury wymagany jest odpowiedni strój (to akurat zawsze, ponieważ są to miejsca religijne i zbyt krótkie spodenki/spódniczki czy odkryte odkryte ramiona nie przejdą). W Koloseum jeżeli nie wchodzimy na część płatną (podobnie określona liczba ludzi, temperatura, może się zdarzyć wypełnienie deklaracji), to chodzimy i zwiedzamy bez problemów (można bez maski, bo jesteśmy na powietrzu), jednak warto zwrócić uwagę czy dookoła nas nie ma za dużo osób, wtedy lepiej ją założyć. Ogólnie w miejscach otwartych nie jest wymagane ich noszenie, jednak cały czas trzeba pamiętać od dystansie społecznym (w szczególności Włosi bardzo tego przestrzegają). Wszystkie ważne zabytki, budynki (np. ministerstwa) są ochraniane przez wojsko lub policję ze względu na 4 z 5 możliwych stopni zagrożenia terrorystycznego (w związku z pandemią oczywiście). Funkcjonariusze obserwują ludzi, ale nie zdażyło się nam, aby kogoś upominali i lepiej się chyba o to nie prosić.

Podsumowując

Włosi bardzo przestrzegają zasad bezpieczeństwa, dystansu społecznego itp. Mieliśmy sytuację, że mijaliśmy się (trwało to sekundy) tylko z jedną osobą i nikogo dookoła nas nie było, a ona zakładała maskę. Sytuacja, która dotknęła Włochy i liczby zachorowań, jeszcze nie tak dawno temu, mówią same za siebie stąd pewnie takie podejście miejscowych. W wielu lokalizacjach są oznaczenia co wolno, a czego nie, gdzie wchodzimy, gdzie wychodzimy itp. Wszędzie mamy żele do dezynfekcji. Włochy zainwestowały wiele pieniędzy, aby jak tylko można zmniejszać ilość zachorowań. Co do gastronomii tutaj również wszyscy starają się przestrzegać zasad, ale nie wszyscy się podnieśli po I fali zachorowań. Dlatego czytajcie przed swoimi wyjazdami jakie obowiązują zasady bezpieczeństwa i stosujcie się do nich, bo wydaje się nam, że za granicą podchodzi się do tego bardziej serio i nie ma tłumaczeń, że ktoś nie wiedział czy nie może lub nie lubi nosić maseczki. Mandaty lecą wtedy od razu, a chyba nikt nie chce ponosić dodatkowych i niezaplanowanych kosztów podczas wyjazdu.

Pozdro!

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *