Główna Travel

Kreta

Cześć!

Wakacje w pełni, a my już po naszym pierwszym wyjeździe. Co prawda był to tylko tydzień, ale bardzo potrzebny tydzień, aby wypocząć i nabrać energii na kolejne miesiące, w których to czeka nas przygotowywanie się do, być może, dalszej i dłuższej podróży, ale o tym na razie mówić nie będziemy. Wszystko w swoim czasie 🙂

Przejdźmy zatem do rzeczy, bo ten wpis chcieliśmy poświęcić największej greckiej wyspie, czyli Krecie. To ona była celem naszej podróży. Już od kilku lat chcieliśmy się tu wybrać, jednak jakoś tak wychodziło, że najpierw zdecydowaliśmy się na Zakhyntos, a rok później Thassos.

Na Kretę postanowiliśmy wybrać się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu i zakończeniem roku szkolnego. I może ktoś się dziwić, że znowu wybraliśmy Grecję, ale patrząc na to ile wysp leży w jej granicach, jesteśmy zdania, że warto zobaczyć jak najwięcej z nich, tak aby poznać jak różne rzeczy mają one do zaoferowania.

Sam lot z Warszawy to ok. 3 godziny. Niestety jedyną opcją był przylot do Chanii, czyli lotniska oddalonego od naszego hotelu o kolejne 3 godziny jazdy autokarem. Tak to jest kiedy trafia się jedne z ostatnich miejsc w samolocie. Na szczęście był już wieczór, więc nie straciliśmy za dużo i po dotarciu do hotelu czekała nas mała kolacja, szybkie ogarnięcie i czas na sen.
Na samym początku postawiliśmy na relaks, leżakowanie i kąpiele w basenie i plażowanie nad morzem, a wieczorem małe wypady po okolicy i czerpanie z dobrodziejstw niezliczonej ilości sklepików z drobiazgami i pamiątkami. A wszystko to w towarzystwie bawiących się Anglików, dla których Malia była jedną wielką imprezą.

axxxIMG_0193

axxxIMG_0354 axxxIMG_0244 axxxIMG_1276 axxxIMG_1218 axxxIMG_0869 axxxIMG_0240

Nie bylibyśmy sobą, gdyby nie nasze wycieczki. Przyszedł więc czas na małe zwiedzanie. Postawiliśmy na wypożyczenie samochodu, a jako że była okazja, wybraliśmy Fiata 500 cabrio. Ruszyliśmy w drogę, której pierwszym punktem był Knossos, czyli typowo turystyczna atrakcja ze słynnym labiryntem Minotaura. Niestety, pomimo nie w pełni rozpoczętego sezonu ilość turystów, wysypujących się z kolejnych autokarów, była porażająca. Kolejki to coś, czego nie cierpimy, a już w 30 stopniowym upale to w ogóle sobie tego nie wyobrażaliśmy. Rozejrzeliśmy się po okolicy, wsiedliśmy do naszego autka i ruszyliśmy do kolejnego punktu wycieczki, Heraklionu.

axxxIMG_0681

Największe miasto i stolica wyspy, choć krążąc po naprawdę wąskich uliczkach w poszukiwaniu parkingu, nie bylibyśmy tego tacy pewni. Na szczęście Fiat nie potrzebował dużo przestrzeni i udało się coś znaleźć w pobliżu portu, przy którym główną atrakcją, oprócz mariny, robiła forteca wzniesiona przez Wenecjan – Koules. Z tej perspektywy bardzo fajnie prezentowało się miasto położone nieco wyżej nad linią brzegową.axxxIMG_0411 axxxIMG_0435

axxxIMG_0425

Naszym kolejnym punktem wyprawy było miasto na wschodzi Krety – Agios Nikolaos, które zrobiło na nas tak duże wrażenie, że poświęcimy mu osobny wpis 🙂

W drodze powrotnej postanowiliśmy zobaczyć jeszcze starożytne ruiny jakiejś świątyni, niestety spóźniliśmy się o kilkadziesiąt minut, bo teren był już zamknięty. Wieczorem pokręciliśmy się jeszcze naszym samochodem po okolicy, aby jak najlepiej wykorzystać ten dzień i dotrzeć do miejsc, do których mogłoby być ciężko dostać się pieszo.

A teraz kilka słów o samej Krecie. Gdyby ktoś chciał zwiedzić całą wyspę i jednocześnie odpocząć to na spokojnie potrzebował by 2 tygodni. A wszystko dlatego, że jest ona tak duża. My zobaczyliśmy jedynie jej skrawek, co pozostawia bardzo fajne możliwości na przyszłość. Nie powinno was więc zdziwić, jeżeli za jakiś czas ponownie ją odwiedzimy.

Ostatnie dni naszego wypoczynku spędziliśmy w Hersonissos, czyli trochę większym mieści niż Malia, a co za tym idzie, było tam jeszcze więcej turystów i sklepów. Niestety spacerując wzdłuż wybrzeża, co i rusz trafialiśmy na albo plaże kamieniste albo skrawki piachu z leżakami i parasolami jeden obok drugiego, gdzie nie wcisnęłoby się nawet szpilki. Oczywiście wszystko płatne.

axxxIMG_0840 axxxIMG_0843 axxxIMG_0849

Patrząc na to wszystko, zdecydowanie nasza mała Malia bardziej nam odpowiadała, tym bardziej, że pomimo tego iż jej w połowie była opanowana przez Brytyjczyków to z drugiej strony, jej stara część była naszym wyobrażeniem greckiej, nadmorskiej miejscowości. Tawerny i dobiegająca z nich grecka muzyka, kolorowe drzwi i okna, mieszkańcy przesiadujący na ławkach przed domami, drzewa pomarańczy. To jest to czego było nam trzeba. Kompletnie inna rzeczywistość, niczym z filmu.

axxxIMG_1267

axxxIMG_0926 axxxIMG_0988 axxxIMG_1104 axxxIMG_1064 axxxIMG_1100 axxxIMG_1063 axxxIMG_1304 axxxIMG_1107

Na sam koniec chcieliśmy polecić kilka rzeczy. Po pierwsze hotel Creta Verano, w którym się zatrzymaliśmy. Mały, prowadzony przez rodzinę od pokoleń. Musiał ostatnio przejść solidny remont, bo nasz pokój jeszcze pachniał nowością. Jedzenie zawsze świeże, codziennie inne, a do tego bardzo mili pracownicy.

axxxIMG_0246

axxxIMG_0250

Po drugie polecamy wypożyczalnię samochodów w Hersonissos. Bardzo miła Pani, która odpowiedziała na nasze wszystkie pytania dotyczące samochodu, jego zwrotu i ubezpieczenia. W porównaniu do kilku innych wypożyczalni, które odwiedziliśmy wcześniej, to tutaj nie mieliśmy wrażenia, że chcą nas naciągnąć na coś ekstra, czego później będziemy żałować.

axxxIMG_0860

axxxIMG_0797

 

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *