Food Główna Lifestyle Travel

Z dziennika podróżnika – Tajlandia Dzień 6

Cześć!

Tym razem nie musicie czekać tak długo jak ostatnio na kolejny wpis z Tajlandii 🙂 Dzień, o którym dzisiaj chcieliśmy napisać był trochę spokojniejszy niż ostatnie, ale to dlatego, że chcieliśmy nabrać trochę więcej sił i wykorzystać dostępny w apartamencie basen i trochę poleniuchować. Codzienne pokonywanie wielu kilometrów nas wykończyło stąd decyzja o naładowaniu baterii na kolejne dni.

Basen znajduje się na 9 piętrze i choć nie jest to jakoś strasznie wysoko to widok na ulice, będące ciągle w ruchu, był bardzo fajny. Zwłaszcza kiedy my mogliśmy ochłodzić się w wodzie. Zrobiliśmy też krótki trening na siłowni, żeby całkowicie się nie rozleniwić. I tak praktycznie zleciało nam pół dnia. Kolejne pół to wyjście na miasto.

DSC_1103 DSC_1081

Pierwsze co robimy po wyjściu z apartamentu to znalezienie czegoś do jedzenia, co akurat trudne w Bangkoku nie jest. Siadamy w małej uliczce u jakiejś starszej Pani, a z którą za nic nie możemy się porozumieć. Bierzemy więc ryż z jakimś mięsem i jajkiem. Poprzez udawanie odgłosu zwierzęcia kucharka dała nam znać, że to wieprzowina. Po kilku minutach na nasz stolik ląduje smakowicie wyglądające danie. I gdyby nie to, że było piekielnie ostre to może łatwiej byłoby ocenić nam jego smak. I choć wiemy, że dla miejscowych był to najmniejszy stopień ostrości to nam lekko wypaliło usta.

DSC_1119

W popołudniowych planach zwiedzania znalazło się Chinatown, do którego mamy małego pecha, ale o tym za chwilę. Wsiadamy więc w busa i po kilkudziesięciu minutach jesteśmy na miejscu. Droga trochę nam zajęła, więc zrobiliśmy się głodni. Standardowo postanowiliśmy na Pad Thaia.

Ale wróćmy do naszego pecha związanego z tym miejscem. Wszystko wynika z tego, że to już drugi raz, okazuje się, że kiedy chcieliśmy rozejrzeć się po straganach za jakimiś pamiątkami, wszyscy zamykają swoje stoiska. Nie wiemy dlaczego tak się działo, zwłaszcza, że we wszystkich przewodnikach napisane było, że godzina o której tam zawitaliśmy, była idealną do zrobienia zakupów. A ukradkiem rzucając okiem na rzeczy, które sprzedawcy chowali, widzieliśmy wiele fajnych drobiazgów związanych z mangą, animie i różnymi bajkami i wiele innych dupereli, których w Polsce nie uświadczymy. Mówi się trudno, widocznie ta dzielnica nie była nam pisana.

DSC_1223 YDXJ0676 YDXJ0657

Co robi człowiek kiedy jest trochę zły i zmęczony? Idzie za głosem brzucha i szuka czegoś do jedzenia. Na Chinatown, jak sama nazwa wskazuje bardziej dominuje jedzenie z państwa środka. I przyznać trzeba, że nie wszystkim ono podpasuje. Wiele różnych, nie znanych nam, ani do niczego podobnych zwierząt piekło się na grillach, dlatego my decydujemy się na pierożki Gyoza z jakimś warzywnym farszem. Było to bardzo smaczna odskocznia od wszechobecnego smażonego makaronu.

YDXJ0649

YDXJ0651

Naszym kolejnym punktem dnia miał być Chatuchak Market, czyli jeden z największych targów na świecie. Jednak coś nas tchnęło do tego, aby sprawdzić raz jeszcze godziny jego otwarcia. I całe szczęście, że to zrobiliśmy, bo okazało się, że jest on czynny jedynie w weekendy i to w godzinach od poranka do popołudnia, a aktualnie mieliśmy późny wieczór.

Nastąpiła więc szybka zmiana planów. Jedziemy na Ratchada Train Market. Nasz ulubiony nocny targ. Sami nie wiemy czemu tak jest, ale to chyba dlatego, że nie jest on może jakiś wielki, ale można tam znaleźć wszystko czego potrzeba. Można tam spotkać również wiele młodych osób, które przyjeżdżają tam do licznych pubów z głośno grającą muzyką. Jest też tam więcej miejscowych niż turystów, którzy chyba nie do końca znają to miejsce. Pokręciliśmy się trochę po straganach, napiliśmy po drinku. Nie mogło też zabraknąć Pad Thaia, może trochę monotematycznie, ale nic nie poradzimy, że tak uwielbiamy to danie.

YDXJ0256 DSC_1230 YDXJ0234

Po takim dość dziwnym dniu, gdzie udało nam się trochę odpocząć a zarazem mieć małego pecha, uznajemy dzień za zakończony i wracamy do mieszkania. Bangkok po raz kolejny pokazał nam swoje oblicze.

Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie miejsc, które pokazujemy to piszcie śmiało. Chętnie opowiemy o nich bliżej i damy małe wskazówki:)

Pozdro!

 

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *