Główna Travel

Z Dziennika Podróżnika – Gwadelupa – Wschodnia Część

Cześć!

Na samym początku powiemy, że odzyskaliśmy nasze bagaże!:D Dwa dni czekania, ale wreszcie do nas dotarły. Co prawda musieliśmy interweniować telefonicznie, aby kierowca jak najszybciej dostarczył nam nasze walizki. Nieoceniona była też pomoc ze strony naszego gospodarza Johana, który przekazał nam wszystkie szczegóły odbioru zguby.

Pierwsze dwa dni bez naszych rzeczach były małym wyzwaniem, ale nie takim, którego nie da się przeskoczyć. Na szczęście na pierwszy dzień nie planowaliśmy nic szczególnego, a jedynie aklimatyzację w nowym miejscu. Mały obchód po okolicy, zakupy na najbliższe dni i leżakowanie na plaży.

1a 2

Drugi dzień, w którym nie mieliśmy do dyspozycji naszych rzeczy, to już mała zmiana planów co do zwiedzania Gwadelupy. Chcieliśmy zacząć od bardziej dzikiej i niedostępnej Basse-Terre, jednak nie chcieliśmy się zapuszczać tak daleko, bo nasze walizki mogły przyjechać w każdej chwili. Postawiliśmy więc, na oddalony o jakieś 30 minut jazdy samochodem, Point de Chateaux, czyli wysunięty najbardziej na wschód punkt wyspy. Wyruszyliśmy z samego rana. Jednak zmiana czasu daje się trochę we znaki, bo na nogach byliśmy już po 6 rano, zaraz po wschodzie słońca (różnica czasu między Gwadelupą a Polską to w nasze lato 6 godzin, a w czasie zimowym 5).

Miejsce jest naprawdę fajne i godne polecenia. Mała zatoka z dużą, piaszczystą plażą i do tego fale wbijające się w ląd. Radzimy uważać podczas kąpieli, bo prąd wsteczny jest bardzo silny i nawet dobry pływak może mieć spore problemy.

4 5 6

7

Kolejnym punktem dni była miejscowość Le Moule, do której dotarcie zajęło ok. 20 minut. Po drodze zaliczyliśmy oczywiście mały postój na bagietkę;) Sama miejscowość nie jest zbyt duża, ale za to jej główny punkt, Hotel de Ville, robi wrażenie. Styl Karaibski oddany w 100%. Nic tylko robić zdjęcia:)

8 9 10 11

Przyznamy szczerze, że wyczerpały nas te dwie atrakcje, ale to głównie ze względu na palące słońce, gdzie temperatura w cieniu osiągała minimum 31 stopni. Jednak w drodze powrotnej zahaczyliśmy o jeszcze jedną plażę, którą warto zobaczyć. Plage de la Caravelle, bo o niej mowa, przynależy głównie do hotelu, więc dostęp do niej jest nieco ograniczony, a sama plaża jest spora, porośnięta palmami, chociaż podobno biały piasek został na nią sztucznie przywieziony. Wszystko na potrzeby turystyki i gości ekskluzywnego hotelu.

13 12 15

I tak oto, ok. 16 zameldowaliśmy się na naszej plaży, do której z mieszkania mamy jakieś dwie minuty spacerkiem:) I reszta dnia zleciała już w błogiej atmosferze.

Do następnego, pozdro!

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *